Góry Sowie

Pionierami byli Walończycy, którzy w XII wieku aktywnie penetrowali okoliczne górskie doliny, kopiąc jamy, później sztolnie, płucząc minerały w strumieniach, topiąc rudę, budując osady, by przekształcić je później na wioski. Nie tylko ciężka praca i pot spływające po plecach charakteryzowały życie tych ludzi, ale i wytrwałość. Wówczas też pojawiły się pierwsze nazwy pasm górskich Sudetów.

W dawnych czasach Karkonosze nazywano Riesengebirge , jedni tłumaczą , że uważano je za góry olbrzymów (Riese -olbrzym), mając przed nimi duży respekt, inni zaś, że nazwa pochodzi od czeskiego ryze, co oznacza płukanie złota.

Podobnie nazywano Góry Sowie. Niemiecka nazwa Eulengebirge oznaczała z tłumaczenia Sowie Góry, ale (niekoniecznie pochodzi od tłumaczenia dosłownie składowych nazwy) mogła być bezpodstawna , ponieważ nigdy nie wykazano nadzwyczaj duże ilości populacji nocnych ptaków, w tym sów. Bardziej trafnym pochodzeniem jest staro-celtyckie tłumaczenie nazwy złota : jilova. Z tej nazwy pochodzi m.innymi polskie tłumaczenie słowa iłować, co oznacza płukać złoto. Nazwa ta musiała przejść transformację wielowiekową do słowa Eulen.

Obok ukrytych nazw złota w nazwach oficjalnie stosowanych , pojawiają się nazwy miejscowości, w których bezpośrednio określano charakter górniczy miejsca, związany z wydobyciem tego cennego kruszcu. Tak nazwano małą miejscowość Złoty Las ( Goldener Wald) , położoną w Dolinie Złotego Potoku ( Goldener Bach). Początek jej istnienia to XVII wiek. Powstało gwarectwo, zajmujące się wydobyciem rud, huta wytopem metali, trzy pensjonaty oraz restauracja. Ludność miejscową cechowała pracowitość i ciągłe, wytrwałe dążenie do celu. Efektem zaangażowania , pracowitości był dobrobyt , bogactwo terenu Gór Sowich:

  • powstała kolej sowiogórska, jedna z najpiękniejszych wówczas w Europie,
  • stworzono infrastrukturę drogową,
  • wybudowano tamę na rzece Bystrzycy,
  • powstały ośrodki wypoczynkowe, liczne schroniska,
  • wytyczono szlaki górskie,
  • rozminęła się turystyka.

Złoto Gór Sowich niczym talizman stymulowało rozwój terenu. Paradoksalnie po 70 latach ponownie mowa jest o złocie tym razem tym ze Złotego Pociągu. Temat jest tajemniczy przyciąga ludzi żądnych przygód. Coraz to kolejne, pojawiające się w prasie czy telewizji informacje przyczyniają się do rozwoju turystyki. Są wśród przyjezdnych ci co poszukują skarbów, są tacy, co chcą wiedzieć więcej o tym ciekawym terenie. Poszukiwany złoty skarb wywołuje dreszcz na plecach .

Złoto to ciekawy pierwiastek może gubić chciwych, ale może też stymulować do rozwoju. Kojarzy się z wartością samą w sobie, czystością, ale również paradoksalnie z ciężką, wytrwałą nastawioną na cel pracą ludzi. Metaforycznie określa czysty kierunek działania , zmierzający do osiągnięcia celu.

W naszej działalności wybraliśmy ten właśnie kierunek , mimo że cel został konkretnie określony,
to właśnie działanie wiodące do celu było i jest dla nas najważniejsze.

W roku 2008 zakupiliśmy budynek w Złotym Lesie . Był doszczętnie zdewastowany, stojąc na środku restauracji zmierzyliśmy temperaturę , było minus 24 C, na zewnątrz o 5 C mniej – czyli cieplej.

Było listopadowe południe, pogoda wyżowa, słoneczna ale mroźna. Hotel w połowie miał rozebraną dachówkę , a woda lała się strumieniami do środka , przechodząc przez wszystkie cztery kondygnacje. Przy tak niskiej temperaturze formowały się nawisy lodowe na poszczególnych piętrach niczym formy skalne naciekowe w jaskini (typu stalagmity). Budynek robił wrażenie starego, opuszczonego zamczyska – miał cos w sobie, przyciągał, elektryzował… (czytaj więcej)

Przewinęło się wówczas kilku „doradców” , którzy proponowali wyburzenie istniejącej bryły i postawienie hotelu od podstaw na nowo. Nie wierzono nam , że można wskrzesić ten budynek.

Takie i podobne im proponowane wersje odpadały ze względów finansowych. Było pewne: czeka nas wytężona ciężka praca niczym górnika w sztolniach złota.

I tylko jedna myśl przychodziła do głowy: Walończycy XX wieku. Jak wieki temu, tak i teraz trzeba tworzyć wszystko od początku. Jak wieki temu tak i teraz wytrwałość i ciężka praca nastawione na cel będą znów symbolem tego miejsca.

Nie było łatwo, ale też nikt nie myślał, że będzie od razu kolorowo. Jedno było pewne: należy postawić sobie konkretny cel , zaplanować skrupulatnie każde działanie, dzieląc na etapy, zebrać ludzi i zwyczajnie przystąpić do pracy.

Był 1 kwietnia 2009 r , wiosna zawitała ciepłym powiewem, a słońce jakby bardzie zbliżyło się do ziemi dając energię do działania. Wyczuwaliśmy instynktownie , że to początek. Nie czekając długo odpaliłem kosiarkę i samodzielnie przystąpiłem do porządkowania terenu. Czułem się jak zdobywca na bezludnej wyspie, wokoło mnie rosły chaotycznie krzaki, trawy, ciężko było poruszać się swobodnie wśród dzikich zarośli. Nic dziwnego, że tak to wszystko wyglądało, budynek stał prawie siedem lat bez gospodarza. W samych rynnach rosły ponad metrowe młode drzewka przyniesione niegdyś przez ptaki, a wnętrze wypełnione było miejscami ziemią, tak jakby sprawny ogrodnik dbał o to przez lata. Dokładnie 15 kwietnia 2009 r teren był wstępnie uporządkowany, przynajmniej nie straszył.

Praca moja przyciągała licznych ciekawskich ludzi : zatrzymywali się na poboczu drogi, tuż przy płocie i pytali kto jest obecnie właścicielem i dlaczego ten właśnie budynek został zakupiony, przecież było tyle innych, być może w lepszym stanie?

Uzmysłowiłem sobie, że te pytania mogą coś istotnego sugerować – tak często były powtarzane, że musiało coś się za nimi kryć. Okazało się później, że budynek ten ma duszę i potrzebuje serca, aby go na nowo wskrzesić .

Powoli poznawałem budynek z jego dawną historią. Zaciekawił mnie fakt, iż pomimo nowoczesnego kształtu, spoczywa dokładnie na starych planach budynku sprzed II Wojny Światowej. Po zbiciu wewnętrznych tynków, wschodniego skrzydła budynku, pojawiły się łuki starych otworów okiennych idealnie odpowiadające tym ze starych zdjęć z początku XX wieku.
NASTAŁ CZAS NA PRACE W BUDYNKU

Już wkrótce…

Hotel Złoty Las